Natura vs chemia - jak to jest z kosmetykami

Urodziłam się w czasach, gdy chemia nie rządziła jeszcze każdą dziedziną naszego życia, a Matka Natura była źródłem surowców do naszej diety, ale także źródłem surowców do upiększania naszego ciała i włosów. Dlatego robiłam napary i wywary z pokrzywy, rumianku, liści brzozy, łupin orzecha włoskiego czy płatków owsianych, a po umyciu włosów szamponem spłukiwałam je swoim naparem. Z wiekiem, kiedy od czasu do czasu odkryłam pierwsze siwe włosy, znów znalazłam pomoc w naturze.

Użyłem henny, która doskonale pokryła i zamaskowała pierwsze szarości. W końcu henna była używana już 6000 lat temu, kiedy używano jej do farbowania skóry, paznokci i włosów. Jednak wszystkie opisane powyżej domowe metody były bardziej czasochłonne. 

Współczesne czasy są znacznie szybsze, a czas nigdy nie jest marnowany, dlatego wybrałem też wygodniejsze i szybsze sposoby koloryzacji włosów, czyli rozlewy chemiczne i kolory. W ogóle nie rozwodziłem się nad kompozycją, bo chyba nikt tego wtedy nie robił. Rezultat był szybko widoczny i to mnie wystarczająco usatysfakcjonowało.

Ponieważ rzeczy lubią powracać, czy to w modzie, gotowaniu, czy dbaniu o nasze ciało, powraca era ekologicznych „organicznych” produktów. Zaczęto zastanawiać się, dlaczego chemikalia nie są dla nas tak idealne i jak mogą nam zaszkodzić. Oczywiście w dzisiejszych czasach chodzi głównie o biznes. Zacząłem o tym myśleć, w końcu chodzi o moje zdrowie. Znalazłam w Internecie naprawdę szkodliwe substancje, które nas krzywdzą, i po prostu przestałam kupować kosmetyki, które je zawierały. Istnieje jednak wiele syntetycznych, nieorganicznych związków chemicznych, które od wieków ułatwiały ludziom życie. Zauważyłam, że producenci kosmetyków naturalnych nie zawsze stosują go jako produkt w 100% naturalny. Krótko mówiąc, niektóre produkty kosmetyczne nie mogą być wytwarzane wyłącznie z naturalnych źródeł.

Więc kieruję się zdrowym rozsądkiem i nie posuwam wszystkiego do skrajności. Staram się żyć zdrowo, zdrowo się odżywiać i dbać o zdrowie myśląc o profilaktyce, a nie o naprawie szkód. Kupuję kosmetyki naturalne i nienaturalne, ale nie szkodliwe. Farbuję włosy, choć trochę trudno było znaleźć odpowiedni kolor kryjący, który nie zawiera niebezpiecznych substancji (uważam, że większość firm prawdopodobnie ignoruje listy substancji i składników toksycznych). A czasem robię wywar z kory dębu lub napar z pokrzywy i spłukuję włosy. Najważniejsze, że znalazłem w sobie harmonię, spokój i równowagę. Nie polecam paniki i stresu, które mogą nas niszczyć bardziej niż chemia.

Komentarze ()

Colorwin.pl używa plików cookie, aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia podczas robienia zakupów. Korzystając z naszych usług, akceptujesz używanie takich plików. Dowiedz się więcej o plikach cookie oraz o tym, jak można je wyłączyć.